Rozdział 2 *.*
Myślę, że wam się spodoba.... Jak prosiliście, jest troche dłuższy. Dziękuję za wyświetlenia i komy i proszę o więcej. xx
Strach zawładnął moim ciałem. Właśnie w tej chwili podchodzili do mnie Harry Styles, Zayn Malik, Niall Horan, Liam Payne i Louis Tomlinson. Czyli najgroźniejszy gang w Londynie.Już miałam z tamtąd odchodzić, gdy zagrodzili mi drogę.
- Dokąd zmierzasz piękna? - zapytał jeden z nich.
- D... Do domu... - mój głos drżał.
- Nie bój się, nic ci nie zrobimy.
- Nie boje się - zaprzeczałam sama sobie.
- Chodź, pójdziesz z nami. - powiedział, jak się nie mylę Harry. Nie odpowiedziałam.
- Milczenie uznajemy za "tak". Więc chodź, albo pożałujesz, że żyjesz!!
Tak strasznie się bałam... Wolałam iść z nimi, chociaż wiem, że to niebezpieczne.
Po kilku godzinach siedzenia w ich willi, nawiązałam z nimi kontakt. Dobrze się dogadywaliśmy.
- Musimy cię nauczyć się bronić - powiedział nagle Liam.
- Jak to? Po co mi to?! - zapytałam ździwiona.
- Za dużo już o nas wiesz... Więc albo cię wyszkolimy i będziesz jedną z nas, albo możesz pożegnzć się z życiem.
- Zgaduję, że wybierasz pierwszą opcję - dodał Zayn.
- Mhmm - mruknęłam.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę, gadając o tym, że mam do nich dołączyć, a później Zayn zaproponował odwieźć mnie do domu. Oczywiście się zgodziłam. I tym właśnie sposobem siedziałam z nim teraz w samochodzie.
- Przyjadę po ciebie jutro o 18, bądź gotowa - powiedział, gdy dojechaliśmy pod mój blok.
- Okey - obszedł auto i otworzył drzwi od mojej strony, wystawiając rękę, aby mi pomóc wysiąść. Niepewnie ją chwyciłam i wyszłam. Nagle Zayn przyparł mnie do drzwi samochodu i pocałował. Nie wiedziałam co zrobić, więc nie odpowiedziałam na pocałunek.
- Jesteś już moja - powiedział, po czym zrobił mi na szyi malinkę. - Kocham cię Karolina.
Co ja mam teraz powiedzieć - pytałam siebie w myślach. W sumie do Zayna czułam coś więcej... Podobał mi się, więc zostało mi odpowiedzieć tylko jedno:
- Ja... Ja chyba ciebie też - ledwo skończyłam mówić, a Zayn znowu mnie pocałował, nie wiem czemu ale oddałam mu pocałunek.
Odprowadził mnie pod drzwi mieszkania, pocałował na pożegnanie i odszedł.
Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Dzwoniła Sophie. Powoli zwlekłam się z łóżka i odebrałam.
- Haloo - powiedziałam ziewając.
- Otwórz te cholerne drzwi dziewczyno, dzwonek ci nie działa!
- No okey. - rozłączyłam się.
Otworzyłam i po chwili leżałam już na podłodze przygnieciona przez Sophie.
- Złaź hipopotamie! - jęknęłam.
- Oh.. no okey tylko mi pomóż, bo mam przecież gips.
Podniosłam się, pomogłam jej wstać i poszłyśmy pogadać do salonu.
Opowiedziałam jej wszystko co się działo wczoraj. Nie ukrywam, że nie była zadowolona... No ale trudno. Nim się obejrzałam ona już wyszła. Więc się przebrałam z piżamy w coś normalnego i zjadłam naleśniki z nutellą.
Zegar wskazywał 18, więc Zayn za chwilę będzie - pomyślałam. Byłam ubrana na luzie, ale na czarno, bo chłopcy sobie tego zażyczyli. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, który wcześniej naprawiłam.
No rozdział fajny, ale mogłaś bardziej opisać to jak siedzieli w willi, np. dodać jakieś dialogi. Akcja jest troszkę za bardzo przewidywalna. I dzieje się też z lekka za szybko. Drugi rozdział, a ona już mówi mu, że też go (chyba) kocha. Staraj się pisać bardziej tajemniczo, rozwijaj wypowiedzi. Dodaj więcej opisów akcji i będzie idealnie :)
OdpowiedzUsuńTymi uwagami nie chcę cię krytykować tylko jakoś pomóc, więc nie odbieraj tego źle.
Po za tym rozdział świetny, pisz dalej ! <3 Kocham cię i weny życzę ;***